Ano dlatego, że po liczniku rowerowym, a ostatnimi czasy pulsometrze, GPS na rower to następna Wielka Rzecz, która nas czeka. Przynajmniej moim zdaniem.
Zapewne wielu z Was (jeżdżących rowerem trochę dalej niż po miejskim parku) sterczało z mapą w środku lasu, polany, góry, doliny, patrząc na wielgachną płachtę mokrego (od potu) papieru z nadzieją znalezienia szlaku, drogi lub bezdroża, którym to zaplanowaliście pojechać. Oczywiście mapy są OK i bez nich byłoby naprawdę ciężko, jednak ich użytkowanie na rowerze ma kilka wad.
- Po pierwsze: mapę trzeba ze sobą zabrać – zwykle nie jest to wielki problem, ale jeśli ktoś, tak jak ja, do transportu używa tylko kieszonek koszulki kolarskiej i musi w nie zabrać: narzędzia, jedzenie, pelerynkę, ochraniacze na buty (jeśli ma padać), dętkę i mapę to eliminacja jednego elementu potrafi ułatwić sprawę pakowania i przewozu.
- Po drugie: mapa jest papierowa i w koszulce na plecach lubi się moczyć, trzeba ją więc zabezpieczyć workiem, folią, mapnikiem, co nie jest w sumie kłopotliwe.
- Po trzecie i najważniejsze: w razie wątpliwości trzeba się zatrzymać, mapę wyjąć i na nią spojrzeć.
W sumie wszystkie te wady można uznać za mało znaczące, jednak moim ideałem jest wybranie sobie trasy w nieznanym mi terenie i jazda nią bez gubienia, kluczenia i zatrzymywania się od startu do mety. Oczywiście wszystkie te problemy występują w pełnej krasie, jeśli jeździmy rowerem w terenie, na szosie jest o wiele łatwiej, ale i tu zdarzało mi się używać nieraz mapy. Co nam obiecuje rozwiązanie powyższych problemów, w szczególności trzeciego czyli jazdy rowerem w nieznanym terenie bez żadnych wątpliwości i błądzenia? Oczywiście – GPS.
Blog ten będzie opowiadał o moich osobistych wrażeniach z używania odbiornika GPS w czasie jazdy na rowerze. Czy uda mi się osiągnąć przedstawiony powyżej ideał, jeszcze nie wiem, ale jeśli do tego dojdę, na pewno tu o tym napiszę.
Witam,
Ja również przeszedłem przez taką szkołę. Najpierw plecak, potem kieszeń. Teraz GPS i mapa i tylko to, co niezbędne by przeżyć w Puszczy.
Mój wybór padł na GARMINA 60CSx lecz po tygodniu oczekiwań i informacji, że nie będzie prędko, zmieniłem zamówienie na GARMIN EDGE 705. Będę więc pisał swoje wrażenia jako komentarze do tutaj znalezionych.
SCRUBBY
Komentarz by SCRUBBY — Październik 15, 2008 @ 22:42
No czekam z niecierpliwością ;)
Komentarz by tomek — Październik 15, 2008 @ 22:51
Zdecydowanie EDGE 705 to był udany zakup. Dokładne mapy – dość prosta obsługa tychże map. Dodatkowo pulsometr i możliwość treningów. SUPER! Nie żałuję, że nie było 60CSx dostępnego od ręki.
Komentarz by SCRUBBY — Październik 23, 2008 @ 22:40