GPS na rower

Grudzień 13, 2008

GPS Garmin Edge 705 dla biegacza

Zaszufladkowany do: wrażenia gps — tomek @ 21:41

asicsJak wiadomo Garmin Edge 705 to odbiornik GPS na rower, przeznaczony dla kolarzy i rowerzystów, można go też używać w aucie, jeśli ktoś nie ma nic innego, no i można z nim biegać :) (chodzić też można,  gorzej z pływaniem).  Dla triatlonisty nie będzie to najlepszy zakup, ale dla kogoś, jak ja, kto trenuje głównie rower, a zimą biega, GPS Garmin Edge 705 całkiem się nieźle nadaje. Oczywiście dla rasowego biegacza lepsze będą modele Garmin GPS z serii Forerunner, ale i sam Edge daje kilka fajnych możliwości dla biegaczy. Oczywiście, podstawowa wada jest taka,  że nie można go założyć na rękę.  Przez co niekiedy wskazania pozycji nie są zbyt dokładne, ale biegając po parku raczej nie ma potrzeby nawigować wg mapy. (więcej…)

Wrzesień 16, 2008

Pierwsza wyprawa w teren

Zaszufladkowany do: wrażenia gps — tomek @ 13:47

Plan był prosty: załadować ślad ubiegłorocznego maratonu Mazovia MTB w Józefowie i pojechać na objazd trasy, żeby było wiadomo, co mnie czeka na wyścigu. Załadowałem mapę UMP-pcPL + nakładkę “szlaki”, dograłem za pomocą MapSource’a odpowiedni ślad i w drogę. Początek był rewelacyjny, Edge piknął i napisał, że jestem na starcie, jak tylko znalazłem się na początku tracka, potem elegancko pikał i wypisywał chwilę przed zakrętem, w jaką ulicę i w którą stronę mam skręcić.  Po wjeździe w teren było już gorzej, głównie dlatego, że w pobliżu śladu jest pełno różnych ścieżek biegnących w tym samym lub podobnym kierunku.  Tym niemniej udało mi się jakoś wykaraskać, zauważyłem też, że najlepiej się jedzie, mając skalę mapy ustawioną na 30 metrów. Po jakichś 20 km przykra niespodzianka – urządzenie się wyłączyło. Fakt, nie naładowałem porządnie baterii, no ale jakaś 1/4 jeszcze była, powinno więc wszystko być OK. (więcej…)

Wrzesień 8, 2008

GPS na rower – dlaczego?

Zaszufladkowany do: wrażenia gps — admin @ 18:16

Ano dlatego, że po liczniku rowerowym, a ostatnimi czasy pulsometrze, GPS na rower to następna Wielka Rzecz, która nas czeka.  Przynajmniej moim zdaniem.

Zapewne wielu z Was (jeżdżących rowerem trochę dalej niż po miejskim parku) sterczało z mapą w środku lasu, polany, góry, doliny, patrząc na wielgachną płachtę mokrego (od potu) papieru z nadzieją znalezienia szlaku, drogi lub bezdroża, którym to zaplanowaliście pojechać. Oczywiście mapy są OK i bez nich byłoby naprawdę ciężko, jednak ich użytkowanie na rowerze ma kilka wad.

  • Po pierwsze: mapę trzeba ze sobą zabrać – zwykle nie jest to wielki problem, ale jeśli ktoś, tak jak ja, do transportu używa tylko kieszonek koszulki kolarskiej i musi w nie zabrać: narzędzia, jedzenie, pelerynkę, ochraniacze na buty (jeśli ma padać), dętkę i mapę to eliminacja jednego elementu potrafi ułatwić sprawę pakowania i przewozu.
  • Po drugie: mapa jest papierowa i w koszulce na plecach lubi się moczyć, trzeba ją więc zabezpieczyć workiem, folią, mapnikiem, co nie jest w sumie kłopotliwe.
  • Po trzecie i najważniejsze: w razie wątpliwości trzeba się zatrzymać, mapę wyjąć i na nią spojrzeć. (więcej…)

Ta strona jest oparta na WordPressie